Niestety po przeszło 8 latach pracy w szkole średniej stwierdzam, że największym problemem wielu naszych uczniów są ich rodzic. Sytuacje bywają naprawdę przykre. na szczęście większość dzieci daje sobie pomóc. Choć jak to w Polsce niejeden udaje przez długi czas, że nic złego się nie dzieje. Nie chcę się tu rozwodzić na temat patologicznych opiekunów moich uczniów i snuć opowieści. Przedstawię Wam jedynie małe zestawienie sytuacji z mojej kariery nauczyciela. Taka sucha statystyka tego, co polscy rodzice fundują swoim dzieciom.

Faktyczne sytuacje w których musieli odnaleźć się moi uczniowie:

- ojciec regularnie odcinał prąd w domu, kiedy jego syn zaczynał się uczyć; twierdził, że jego syn nie ma się po co uczyć, bo i tak mądrzejszy od ojca nie będzie;

- matka sprzedawała rzeczy na które syn ciężko harował weekendami, aby kupić sobie alkohol;

- matka sypiała z dwójką swoich nastoletnich synów, fundując im przy tym sado-masochistyczne pieszczoty;

- matka nagminnie wmawiała synowi, że nie powinien wychodzić z domu, ponieważ ludzie zrobią mu coś złego; skończyło się na tym, że chłopak się rozchorował psychicznie, bał się wychodzić, bał się ciemności, zawsze musiał spać z oświeconym światłem; nie wychodził nawet do szkoły, a matka na to pozwalała; w końcu oboje wylądowali na leczeniu psychiatrycznym; matka chyba była już chora wcześniej, ponieważ doznała od swojego byłego męża wielu okrutności;

- ojcowie pijacy nagminnie wyrzucają swoich nastoletnich synów z domu, obojętnie czy noc czy zima;

- ojcowie i matki katujący swoje dzieci fizycznie i psychicznie, odmawiający im jedzenia przez kilka dni;

- rodzice złośliwie poniżający swoje dzieci w obecności innych osób, z premedytacją i niezwykłą wrednością, często bez żadnego wyraźnego powodu.

Innych okropności Wam oszczędzę. Zapewniam Was, że to tylko czubek góry lodowej. Wymieniłem jedynie świeże sytuacje z ostatniego czasu, a mógłbym tak wyliczać jeszcze bardzo długo. Przykro się robi.

Podsumowując pragnę podkreślić, że silna wola wielu z uczniów pozwoliła im pokonać te drastyczne przeciwności losu. Byli po prostu silni. Dla przykładu uczeń, któremu ojciec przez całą szkołę średnią wyłączał światło podczas uczenia, zaczął się uczyć u swojej dziewczyny i z powodzeniem zdobył tytuł magistra na ciekawym kierunku Uniwersytetu Śląskiego. Pomagajmy młodym, gdy widzimy że chcą coś z siebie zrobić. Czasami może to być jedyna pomoc, jaką w ogóle mogą otrzymać. Ich późniejsza wdzięczność jest dozgonna i zawsze witają nas ciepłym i szczerym uśmiechem. Nie ma czasu na obojętność. Życie młodej generacji nie zatrzyma się w miejscu i nie poczeka.

Brak powiązanych notek.